Katarzyna Krysztofiak - W duchu edukacji humanistycznej - rozmowa z Bogdanem Chęciem

********************************

Z Bogdanem Chęciem, dyrektorem SP nr 61 w Szczecinie, rozmawia Katarzyna Krysztofiak

Szkoła serca i rozumu

TAK PRACUJEMY

Tak wiele mówi się dzisiaj o konieczno¶ci wspierania szkoły w walce z agresj± i przemoc±. Jaka jest Pańska opinia na ten temat? Jak szkoła powinna sobie radzić z sytuacjami trudnymi?

Program walki z agresj± i przemoc± już sam w sobie niesie agresję. Implikuje j± przecież stwierdzenie „walka”. Bezpieczna i dobra szkoła to kwestia budowania pewnego systemu. Taki system powinien bezwzględnie zakładać obecno¶ć psychologa w szkole. Trudno nie docenić możliwo¶ci stałego z nim kontaktu uczniów, rodziców i pracowników. Psycholog nie może być oderwany od rzeczywisto¶ci danej placówki, powinien j± znać, być jej czę¶ci±. Niestety teraz, w d±żeniu do standaryzowania, psycholog jest zatrudniany jedynie w wielkich szkołach albo w o¶rodkach czy poradniach. Według mnie, kluczem do sukcesu w zmniejszaniu poziomu negatywnych zachowań,ich liczby i natężenia s± relacje między ludĽmi. I jest to sprawa każdego z nas, ale przede wszystkim moja – jako dyrektora, nauczyciela i wychowawcy. Dopiero kiedy u¶wiadomię sobie, jakim jestem człowiekiem, co robię, jakie s± moje fundamenty, mogę wyj¶ć do innych. Człowiek zwykle przylega do pełnionej roli, również nauczyciel, dyrektor. Je¶li będę traktował uczniów, rodziców, pracowników z pozycji swojej roli, będę w pewien sposób skrzywiony. Drog± do osi±gania celu jest pozostanie przede wszystkim człowiekiem. Ponadto widzę konieczno¶ćinwestowania w ludzi, wspierania ich, by nie były ważniejsze techniki, metody, które s± oczywi¶cie potrzebne – ale nie wystarczaj±. Mogę się tu powołać na słowa Janusza Korczaka: „człowiek ma obowi±zki wobec własnego ducha, wobec własnych my¶li, bo to jest jego warsztat pracy”. Cieszę się, że moja szkoła nie jest wielka, bo możemy tworzyć tu relacje, więzi; wszyscy się dobrze znamy. Wiele spraw omawiamy wspólnie, a to zbliża ludzi. Kiedy zaczynałem pełnić funkcję dyrektora, pierwszym wspólnym działaniem naszego zespołu był cykl warsztatów wyjazdowych, inspirowanych ksi±żk± Artura Bruhlmeiera „Edukacja humanistyczna”, któr± wci±ż polecam jako elementarz nauczyciela. Zawiera ona wiele wspaniałych my¶li – na przykład tę, że nikt nie jest w stanie dać innym tego, czego nie ma sam w sobie. Jeżeli sam nie mam odpowiedniego poczucia własnej warto¶ci, jeżeli nie widzę w sobie jakich¶ talentów, uzdolnień, to trudno mi będzie dostrzec je wokół siebie, a tym bardziej z innych wydobyć. Jestem przekonany, bo sam tego do¶wiadczyłem, że człowiek pod okiem specjalisty – malarza, rzeĽbiarza, fotografika – może nagle odkryć, że potrafi zrobić co¶ nowego, innego, o co nigdy by siebie nie podejrzewał. Cenne byłoby, aby takie „do¶wiadczanie” nauczyciele przekazywali swoim wychowankom. To jest wła¶nie alternatywa dla programów profilaktycznych, dla walki z agresj±: pasja człowieka – odkrywanie jej, rozbudzanie, dzielenie się ni± z innymi, inspirowanie.

Jaka jest Pana definicja dobrej szkoły?

Spotkałem się kiedy¶ ze sformułowaniem, że dobra szkoła to taka, która widzi swoje słabe strony i próbuje je eliminować. To metaforyczne nieco spostrzeżenie doskonale oddaje moj± definicję dobrej szkoły. Sztuk± jest umiejętno¶ć krytycznego spojrzenia na to, co robimy, bo przecież zawsze się z tym utożsamiamy. Jest to jako¶ nam bliskie i często ze strachu wycofujemy się, żeby nie zobaczyć niedoskonało¶ci, problemów i trudno¶ci. A one zawsze s±. Je¶li kto¶ mówi, że w jego szkole nie ma przemocy, jest to, moim zdaniem, nieprawda. Zwykle w placówce jest kilkuset uczniów, ich rodzice, kilkudziesięciu pracowników, a więc relacji, interakcji jest tak wiele, że zawsze może pojawić się konflikt. Najważniejsze, aby być otwartym i przygotowanym na takie sytuacje i próbę ich rozwi±zania, na przyjęcie, zdiagnozowanie faktycznego stanu. Kiedy na przykład lekarz mówi nam, że jeste¶my chorzy na zapalenie płuc – nie obrażamy się. Podobnie tutaj, nie należy mieć pretensji o to, że obraz szkoły jest taki, a nie inny, że s± pewne niedoskonało¶ci. Wła¶nie z tego należy wyci±gać wnioski, dokonywać refleksji i pracować, aby je minimalizować, likwidować. Pierwszy krok to dostrzeżenie stanu faktycznego. Drugi – otwarcie się na nowe formy pracy, bo zawsze grozi nam rutyna, pewne zamknięcie się na relacje, więzi, o których mówiłem. A one s± takimi zaworami bezpieczeństwa; tworzymy dobry zespół i jeżeli uczniowie maj± zaufanie do nas, to dziel± się również tym, co ich boli. Czasami w rozmowach z rodzicami, którzy przychodz± z jakim¶ problemem, ku ich zdziwieniu mówię: bardzo dziękuję, że państwo przyszli z tym problemem. To wzbudza zdziwienie, ale przecież ja nie jestem w stanie wszystkiego dostrzec i tutaj naprawdę ważna jest rola rodziców. Moj± koncepcję szkoły mógłbym jeszcze zawrzeć w sformułowaniu: szkoła serca i rozumu. Musi w niej być miejsce na serce, ale rozumiane nie jako tkliwo¶ć i rozczulanie się, a raczej jako otwarto¶ć i przyjaĽń, dialog i partnerstwo. W szkole konieczny jest też rozum: s± tu zawarte pewne wymagania, zasady, normy, reguły wzajemnie nas obowi±zuj±ce, dzięki którym w takiej społeczno¶ci możemy uczestniczyć.

Relacje, o których Pan mówi, powinny być wszędzie. Ale przecież szkoła żyje w pewnym otoczeniu, a dzieci funkcjonuj± w rodzinie, w rozmaitych sytuacjach społecznych.A ¶wiat jest pełen agresji. W szkole największym problemem jest agresja słowna i nękanie słabszych. Jak sobie Państwo z tym radzicie? Czy może te problemy w SP 61 nie występuj±?

Obszar tematyczny, który pani przywołała, jest olbrzymi. Chociaż, gdyby się temu dokładnie przyjrzeć, to agresja jest nasz± czę¶ci±, jest w nas. Sztuk± jest umiejętno¶ć przewidywania swoich emocji i zapanowanie nad nimi. W naszej szkole opracowali¶my program profilaktyczny, który został doceniony przez specjalistów, a miasto przeznaczyło nawet ¶rodki na warsztaty. Jest on przystosowany do poziomu poszczególnych klas, a jego najważniejszym elementem jest nauczenie dzieci rozpoznawania emocji, ich nazywania, odkrywania oraz poznawania własnych reakcji. Zdajemy sobie wszyscy sprawę, że w nich wła¶nie można znaleĽć klucz do różnych sytuacji społecznych. Dlatego o emocjach mówimy nie tylko w programie profilaktycznym dla uczniów, ale przy okazji warsztatów dla nauczycieli staramy się także o nich i naszych zachowaniach rozmawiać. Kiedy¶ przeprowadzili¶my badanie, które wyraĽnie wskazało, że rozpoznawanie i nazywanie emocji jest czym¶ obcym nie tylko dla dzieci, ale też dla rodziców. Poznanie emocji i zwi±zanych z nimi reakcji nie dopuszcza do ich eskalacji.Szkoła nie jest oddzielon± od społeczeństwa wysp±. Funkcjonuje w ¶rodowisku, w¶ród ludzi, w zwi±zku z tym ważna jest równoległa praca z rodzicami. Można powiedzieć, że aktywizowanie i profesjonalizowanie rodzicówjest specyficzn± cech± naszej szkoły. Od 1996 roku podejmowali¶my wiele inicjatyw z tego zakresu, pocz±wszy od pierwszej konferencji rodziców z wychowawcami. Trzy lata póĽniej odbyło się, z udziałem prezydenta Europejskiego Stowarzyszenia Rodziców Wernera van Katvika, Szczecińskie Forum Rad Rodziców, które przerodziło się w pierwsze stowarzyszenie rodziców o tej nazwie. Takie inicjatywy nie były bez znaczeniadla nauczycieli, bo promieniowały na nich dzięki współuczestnictwu w organizowaniu tych konferencji, spotkaniom z ich uczestnikami. Jako dyrektor mogę mieć wizję takich kontaktów i relacji, jednak wszystko rozstrzyga się w spotkaniu rodziców i nauczyciela. Wiem, że nie jest to łatwa sztuka i w¶ród moich wychowawców s± tacy, którzy opanowali j± bardzo dobrze, ale s± i też tacy, którzy maj± wielk± trudno¶ć w takich kontaktach. Zastanawiaj±c się nad problemem agresji i przemocy, należy pamiętać, że mówi się publicznie o wierzchołku góry lodowej, zapominaj±c o tym, co znajduje się u jej podstaw. My wła¶nie staramy się niwelować, chociaż nie jest to łatwe, fundamenty agresji. W ramach „Sieci Szkół Przyjaznych” realizujemy rozmaite inicjatywy maj±ce na celu wypracowanie umiejętno¶ci reagowania na najdrobniejsze jej przejawy, czyli wła¶nie na szturchnięcia, popchnięcia, pokrzykiwania, które większo¶ć uczniów nazywa zabaw±. Doro¶li często, może dla ¶więtego spokoju, wygody, akceptuj± takie zachowania. A to jest pocz±tek, bo od tego się zaczyna i potem następuje eskalacja prowadz±cado zdarzeń bardziej poważnych. W tym miejscu dochodzimy do kwestii rodziny, do wzorców zachowań z niej wyniesionych. I to jest rzecz fundamentalna. Przede wszystkim chodzi o to, aby¶my my, doro¶li działali wspólnie. Bo często jeste¶my nastawieni antagonistycznie, widz±c w szkole samo zło. Niepokoj± złe relacje między nauczycielami a uczniami i ich rodzicami. Widać więc wyraĽnie, że to jest poważna trudno¶ć, któr± należy pokonywać. Podczas warsztatów wykonujemy autorefleksyjne ćwiczenie, pytaj±c nauczycieli i rodziców, co w nich samych utrudnia kontakt z rodzicem/nauczycielem. Szukaj±c odpowiedzi na pytania, nie można przerzucać winy na drug± stronę, należy jej szukać w sobie. Okazuje się, że obie strony wymieniaj± te same bariery, te same ograniczenia: lęk, obawę przed konsekwencjami, to, że druga osoba jest m±drzejsza, że kto¶ jest starszy. Fundamentalne ograniczenia tkwi± w nas. Sztuk± jest przyznanie się do nich i modyfikowanie działań, aby niwelować obawy i lęki.

Czy rzeczywi¶cie można wyeliminować z ludzkich zachowań tendencję do posiadania przewagi, porównywania się z innymi, do budowania swojej wysokiej pozycji?

Nie da się zmienić wszystkich, ale trzeba na różne sposoby szukać dróg, sytuacji, działań, które pozwol± ujawnić się temu, co głęboko skrywamy. W każdym z nas jest dobro i zło. Jednak jestem bliższy przekonaniu, że człowiek z natury jest dobry. Ale trzeba dać temu dobru możliwo¶ć rozkwitania, rozwijania się. Przyjmuj±c, że szkoła jest instytucj±, w której najważniejsze s± procedury, standardy, formularze, raporty, egzaminy, a z drugiej strony jest miejscem spotkania człowieka z człowiekiem – musimy mieć ¶wiadomo¶ć skrajno¶ci. Jednak wydaje się, że im więcej „spotkania”, tym mniej agresji i przemocy. Takie „spotkanie” to wysiłek wszystkich stron. Powstaje pytanie: jak wydobywać z ludzi piękno dobrego celu? Tutaj musi nast±pić indywidualna decyzja i nikt inny nie może mieć na ni± wpływu. Zadaniem dyrektora jest stworzenie ludziom sprzyjaj±cych okazji do takich decyzji. Szkoła i edukacja s± czę¶ciami kultury i dlatego im więcej kontaktu ze sztuk±, z autorytetami, z poezj±, tym więcej w każdym piękna.Cykl spotkań w ramach organizowanej w naszej szkole Akademii Nauczycielskiej ma służyć między innymi takiemu rozbudzaniu wrażliwo¶ci. Naszymi go¶ćmi byli m.in.: Ryszard Krynicki, Dorota Segda, Wanda Czubernat, profesor Henryk Samsonowicz, Krystyna Feldman, prof. Irena Obuchowska, Aleksander Nalaskowski i wielu innych. A były to spotkania niepowtarzalne. Odbyły się głównie dzięki współpracy z animatorem Zamkowych Spotkań z Psychologi± i Sztuk±, panem Michałem Kaweckim.

Czy zdarzyło się kiedy¶, aby nauczyciel odmówił takiej formy współpracy i powiedział: nie będę tak pracować, bo mówienie o emocjach nie należy do moich kompetencji?

W budowaniu więzi i otwarto¶ci nie chodzi o ekshibicjonizm emocjonalny, przekraczanie granic prywatno¶ci. Przez partnerstwo rozumiem co¶ trochę innego. Nie chodzi o to, aby¶my się kumplowali, ale aby¶my w podobny sposób my¶leli o problemach. W przypadku tych warsztatów obowi±zuje formuła dobrowolno¶ci i zaproszenie, a nie zarz±dzenie dyrektora. Nie ma też po¶piechu, krok po kroku dokonuj± się zmiany, tworz± więzi. By pój¶ć do przodu, potrzebna jest masa krytyczna, taka czę¶ć zespołu, która poci±ga za sob± innych i nadaje ton pracy. Style zarz±dzania s± różne, ale przyjmuj±c jeden z nich, decydujemy się na dobrodziejstwa i kłopoty z nim zwi±zane. Wiem, że wybieraj±c formułę, która jest mi bliska, podj±łem pewne ryzyko. Zdaję sobie sprawę, że partnerstwo i dialog to wielki wysiłek i wielka sztuka; trzeba pamiętać, aby nie przekroczyć pewnych granic. Jednak jestem przekonany, że je¶li traktuję drug± stronę z szacunkiem i zrozumieniem, że mam czas, aby się spotkać i rozmawiać, to w gruncierzeczy powoduję, że rozumiemy się, nawet mimo odmiennych opinii.